W końcu doszłam do etapu w moim życiu, w którym część swojego dnia mogę poświęcić na rozwijanie swojej pasji do pisania.  Tym razem postanowiłam zrobić wywiad z prawdziwą wojowniczką.

Wywiad nie wyszedł. Historia tak inspirująca  i ciekawa, że zamiast wywiadu powstała historia . Nasza rozmowa trwała dwie godziny. Zaczęłam zastanawiać się, jak przekazać czytelnikowi emocje i esencję tego co Beata ma do przekazania.

Jak opisać osiemnaście lat życia, nie tworząc z tego książki?  Nagrany wywiad przepisałam. Ton głosu i mimika twarzy nadają charakter całej historii. Niektóre fragmenty odsłuchiwałam po kilka razy, by móc ubrać w słowa doznania, uczucia i poruszenie jakie towarzyszyły nam podczas tej rozmowy. Czułam jej energię, czułam jej przekaz. Oto co z tego wyszło.

Londyn, Sierpień 2002 , Dworzec autobusowy Victoria. Czułam się trochę jak Alicja w krainie czarów. Wszystko było takie inne. Nigdy nie zapomnę tego zapachu. Mieszanki rozgrzanych autobusowych opon i swoistego londyńskiego zapachu. W brzuchu miałam motyle. Ciekawość ? Obawa? Nadzieja? Wszystko na raz. Nie ważne. Liczyło się wtedy jedno. Zmiana.

I gdybym mogła cofnąć czas, wiedząc z góry co mi się przytrafi, nie zmieniłabym nic.

Bo właśnie, to co przeszłam, zaprowadziło mnie w miejsce w którym jestem dzisiaj. 

Bo jest taki rodzaj bólu, który jest nam potrzebny. A moja historia jest tego najlepszym dowodem.

Zanim to wszystko się zaczęło…

Skończyłam w Polsce licencjat z Business Management i wraz z ówczesnym chłopakiem i znajomymi rozważaliśmy roczną przerwę w nauce i wyjazd do Anglii.

Zawsze chciałam podróżować, fascynowały mnie innej kraje. Nie do końca byłam pewna czy studia które wybrałam są ścieżką którą chcę podążać. Ogólnie mam duszę artystki i chciałam iść w tym kierunku. Jednak otoczenie, rodzice, system nie sprzyjał

 moim planom i poszłam do takiej szkoły która wydawała się jak najlepsza dla mojej późniejszej drogi zawodowej. Owszem, na studiach były ciekawe dla mnie przedmioty ale   również było mnóstwo takich które kompletnie mnie nie interesowały.  Matematyka, fizyka, statystyka bardzo mnie męczyły i zdałam sobie sprawę po tych trzech latach, jak bardzo jestem tymi studiami  wyczerpana.

Decyzja , co ja chcę z tym dalej robić?  Podczas wakacji na studiach, co roku odbywałam praktyki, więc dosłownie przez trzy lata nie miałam wolnego. Podczas wakacyjnych praktyk w Urzędzie Pracy, poznałam panią psycholog z którą rozmawiałam na temat zatrudnienia i bezrobocia. Jako że psychologia interesowała mnie od najmłodszych lat, postanowiłam napisać pracę licencjacką tytułując ją “Psychologiczne efekty bezrobocia na Dolnym Śląsku i ich efekty, emocjonalne i finansowe na rodzinę”. Podczas gromadzenia materiałów, okazało się że poziom bezrobocia  na Dolnym Śląsku wynosił wówczas 23%. Pomyślałam wtedy – ok co ja chcę ze sobą zrobić? Jaka przyszłość czeka mnie w Jaworze? 

Do tego doszła moja chęć podróżowania. Obroniłam moją pracę w lipcu 2002, a w sierpniu tego samego roku wyjechałam do Anglii. 

Spaliśmy w łóżku Hindusa, który pracował na nocki. On w dzień, my w nocy.

Mój chłopak i ja, mieliśmy dojechać do kolegi, który przyjechał do Anglii miesiąc wcześniej.  Pokój i praca dla mojego chłopaka miała być zapewniona.  Okazało się, że jednak ani pracy, ani mieszkania nie było. Pierwsze trzy dni spędziliśmy w Londynie.

Miałam ze sobą 200 funtów, gdzie £150 wydaliśmy na nocleg. Stwierdziłam, że skoro już tu jesteśmy, wydaliśmy pieniądze na autobus do Anglii, to trzeba się jakoś ogarnąć.

Po trzech dniach więc pojechaliśmy pociągiem do Hayes & Harlington, do miasteczka, w którym mieszkał nasz kolega. Tam czekaliśmy, aż ów pokój się zwolni.  Jeden z Hindusów, który pracował na nocną zmianę w fabryce, zaproponował nam swoje łóżko.

My spaliśmy tam w nocy, a on w dzień.  Na dodatek pokój ten dzielił on z innym mężczyzną, więc spaliśmy z obcym człowiekiem w jednym pomieszczeniu.

W dzień szukałam pracy. Przez chwilę pracowałam w sklepie odzieżowym, a później udało mi się dostać pracę na Lotnisku w hotelu Hilton jako sprzątaczka.

Życie to nie problem do rozwiązania, to przygoda do przeżycia.

                                                                                                                                           John Eldredge

Dla mnie to była przygoda. Hindusi u których mieszkaliśmy, nauczyli nas gotować swoje tradycyjne jedzenie, my zaś daliśmy zasmakować ich polskiej kuchni.

Po trzech miesiącach, wynajęliśmy własny pokój.  W tym czasie pracowałam w hotelu. Było to dla mnie dość ciężkie ponieważ nie pracowałam nigdy fizycznie. To był  pięciogwiazdkowy hotel, wózki z wodąi pościelą były ciężkie.  Pokoje musiały być posprzątane bardzo dokładnie w bardzo szybkim tempie. Przez pierwszy miesiąc byłam bardzo zmęczona, ale postanowiłam, że będę najlepsza w tym co robię.

Pracowałam siedem dni w tygodniu i dawałam z siebie wszystko. Postanowiłam, że będę najlepsza i tak się właśnie stało. Kierownik hotelu nie musiał sprawdzać jakości mojej pracy bo wiedział, że jest wszystko zrobione perfekcyjnie. Porozmawiał on więc ze swoim managerem i zaproponowali mi stanowisko supervisora. Zaczęłam więcej zarabiać i  z chłopakiem zdecydowaliśmy się wynająć lepszy pokój. Przenieśliśmy się do Hounslow West Oprócz pracy, zależało mi również na doskonaleniu języka angielskiego więc zapisałam się na roczny kurs. Po jakimś czasie dostałam przeniesienie do hotelu w Londynie, więc dojeżdzałam do pracy dwie godziny z domu, Po pracy jeździłam do Chiswick na kurs angielskiego który odbywał się od poniedziałku do piątku po trzy godziny dziennie. Wracałam do domu po 22 a rano wstawałam o 4 rano by zdążyć do pracy. I tak przez rok. Po tym czasie stwierdziłam, że już jestem zbyt zmęczona i znalazłam sobie pracę w prywatnych domach. Minęło znów kilka miesięcy stwierdziłam, że nie tędy droga.

Postanowiłam napisać sobie profesjonalne cv i zanieść je do kilku hoteli.

Rozmowa kwalifikacyjna trwała trzy godziny.

Premier Inn przy lotnisku Heathrow, to ostatni hotel do którego zaniosłam swój życiorys. W recepcji poproszono mnie bym poczekała na panią manager. Rozmowa z nią trwała trzy godziny. Nie była to zwykła rozmowa kwalifikacyjna. Opowiedziałam jej całą historię od momentu przyjazdu do UK.

Spodobała jej się moja determinacja i podejście do życia. Moja pierwsza praca na kontrakt, nie przez agencję. W Tymże również hotelu dostałam awans na zastępcę kierownika.

Najważniejsze jest nastawienie, że dam radę ,że mogę. Poznaj swoje “dlaczego”. Jeśli wiesz dlaczego coś robisz, to nie ma opcji że się poddasz. 

Wierzę, że każdy może skorzystać z takiego nastawienia do życia.

Odwołałam ślub cztery miesiące przed jego datą.

Cztery miesiące przed planowanym ślubem, rozpadł się mój związek. Okazało się, że mój narzeczony ukrywał w sekrecie przede mną, że ma dziecko z inną kobietą. Opisałam to w książce której jestem współautorką „Rebirth”.

Przyznał mi się do tego w noc przed moim wylotem do Polski,  gdzie miałam dopiąć przygotowania do ślubu i wesela.  Nie było łatwo po tylu latach życia w kłamstwie się pozbierać. Najtrudniejszy moment przyszedł, kiedy musiałam powiedzieć o tym swoim rodzicom. Bałam się jak oni to przeżyją. Z perspektywy czasu, cieszę się że się tak stało.

Gdyby mój były partner przyznał się do zdrady i do posiadania dziecka, zakończyłabym związek jeszcze w Polsce i pewnie nie przyjechałabym do Anglii. Dlatego wiem , że wszystkie sytuacje stawiane nam na drodze, są lekcją i tylko my decydujemy czy coś z niej wyniesiemy.

Ja biorę całkowicie odpowiedzialność za moje życie. Nie chciałam wracać do Polski na stałe, moje miejsce było i jest nadal  na Wyspach. Tu zaczęłam budować swoje dorosłe życie, to tu przeistoczyłam się z dziewczyny w niezależną, silną, kobietę jaką jestem dzisiaj. 

Narzeczonemu powiedziałam “Nie” , sobie powiedziałam “Tak”!

Moi rodzice bardzo chcieli, bym po tym co się stało wróciła do Polski. Jednak w Anglii czuję się u siebie. Po wyznaniu mojego byłego narzeczonego, poprosiłam by  podczas mojej nieobecności znalazł sobie nowy pokój. Po moim powrocie, ja również szybko przeniosłam się w inne miejsce.

Pracowałam praktycznie cały czas, często na dwie zmiany. Pewnego dnia moja szefowa, która wiedziała o całej sytuacji, poprosiła mnie do siebie.

Powiedziała, że jest posada managera housekeeping-u w Reading. Wiedziała, że jestem odpowiednią osobą, mam doświadczenie, jak również wiedziała, że taka zmiana dobrze mi zrobi. Nie było trzeba mi dwa razy powtarzać, dostrzegłam w tym szansę i postanowiłam się ubiegać o to stanowisko. 

Dwa dni później przyjechał generalny manager hotelu by przeprowadzić ze mną  rozmowę kwalifikacyjną. Dzień po rozmowie zadzwonił, by zaproponować mi pracę. Był grudzień. Odwiedziłam rodziców na Święta Bożego Narodzenia i w styczniu przeprowadziłam się do Reading.

Hotel miał się otworzyć w połowie lutego. Otwarcie  jednak nastąpiło dopiero w sierpniu. Ten cały czas jednak, otrzymywałam wynagrodzenie, jak gdybym normalnie pracowała. W między czasie, koleżanka zaproponowała mi wyjazd do Tajlandii na który oczywiście się zgodziłam. Bez problemu dostałam urlop na miesiąc ponieważ hotel był zamknięty. Tak naprawdę  urlop ten, pozwolił mi prawdziwie odpocząć.

Cały miesiąc opalałam się na plaży, chodziłam na masaże, czytałam książki, próbowałam lokalnej kuchni. Doszłam do wniosku, że chcę się skupić na sobie i na własnym rozwoju. Do tej pory, oprócz pracy zajmowałam się domem, gotowałam robiłam to co większość polskich kobiet.

Taki przykład mamy w domu i to kontynuujemy nawet podświadomie, dbając o komfort wszystkich wkoło, tylko nie swój.

To wszystko zrozumiałam z perspektywy czasu, będąc sama ze sobą, kiedy moje myśli były wolne od czynności dnia codziennego. 

Czasem trzeba zrobić krok w tył by móc potem zrobić dwa do przodu.

W sierpniu rozpoczęłam pracę, w nowo otwartym hotelu. Rekrutowałam i szkoliłam personel. Pracowałam w hotelarstwie jeszcze przez dwa i pół roku. Po ośmiu latach w hotelarstwie, doszłam do wniosku że czas na zmiany i poszerzenie swoich umiejętności. Napisałam nowe CV i rozniosłam po agencjach pracy. W jednej z agencji zapytano mnie, widząc moje doświadczenie, dlaczego  chcę pracę biurową za minimalną stawkę? Odpowiedziałam, że chcę wyjść poza hotelarstwo i nauczyć się czegoś nowego.  To był piątek. Od poniedziałku pracowałam jako rekruter, na tymczasowej umowie, co tydzień pytając czy wracam po weekendzie  do pracy. Tak pracowałam przez rok. Sześć miesięcy jako pracownik tymczasowy i sześć jako pracownik na stałym kontrakcie. 

Zmiana jest moją codziennością

Przez te cztery lata między 2008 a 2012 przeszłam takie swoje “odrodzenie”. Jeździłam na szkolenia, czytałam mnóstwo książek. Odkryłam na Youtube szkolenia takich trenerów jak  Antony Robins. Zaczęłam rozumieć, jak nasze myśli i emocje wpływają na naszą rzeczywistość.  Bardzo zainteresowało mnie, dlaczego ludzie są tacy jacy są, dlaczego ludzie kłamią, dlaczego ludzie zdradzają, co powoduje że ludzie są szczęśliwi i nieszczęśliwi. Zaczęłam się wgłębiać w tajniki ludzkiej psychologii,  żeby zrozumieć siebie i innych ludzi. Poczułam wówczas chęć robienia czegoś, co ma głębsze znaczenie. Praca w hotelarstwie czy w biurze była w porządku, ale nie dawała mi satysfakcji mentalnej. Nie rozwijała mnie duchowo, a ja zapragnęłam takiego rozwoju właśnie. Zaczęłam zastanawiać się po co ja tu jestem? czego miały nauczyć mnie moje wcześniejsze doświadczenia? jaki jest ich sens? 

W tym czasie zapisałam się na dwudniowe darmowe szkolenie w Coaching Academy i bardzo mi się to spodobało. Poczułam że to jest to i zapisałam się na roczny kurs coachingowy. Po kursie kontynuowałam pracę biurową na tymczasowych umowach, zmieniając pracodawcę co jakiś czas i zdobywając kolejne doświadczenia.  Po godzinach, praktykowałam jako coach. 

Jedyną stałą rzeczą jest zmiana

Efekt Motyla

Patrząc się na koło życia, które analizuję z klientem podczas sesji, to właśnie zmiana na lepsze w jednej dziedzinie , pociąga za sobą zmiany w innej. Np. często zakończenie jakiegoś związku lub poprawa jakości związku, wpływa na decyzje o zmianie pracy, lub wpływa na jakość wykonywanej pracy. 

Dlaczego tak się dzieje? Nasz umysł jest spokojniejszy, a w domu panuje miła atmosfera. Decyzja związana z poprawą jakości pracy lub dotycząca związku ma z kolei wpływ na rodzinę, np. na jakość spędzania czasu z dziećmi czy odbudowaniu relacji  z rodzicami lub rodzeństwem. 

Z czasem przyzwyczajamy się do lepszych rzeczy i chcemy ich więcej w naszym życiu. Myślimy, dla przykładu o polepszeniu warunków mieszkaniowych. Potem dochodzą kolejne myśli, które z czasem wprawiamy w działanie. Może czas zadbać o kondycję fizyczną? Zacznę chodzić na basen, zrezygnować z cukru…

Patrzysz się na siebie sprzed roku i widzisz to, czego nie zauważasz z dnia na dzień. Zmiany są tak małe, że nie sprawiają nam problemu i tak wielkie, że po roku jesteśmy w całkiem innym miejscu. To jest właśnie ten efekt motyla. 

Miałam wiele razy ochotę rzucić pracę i poświęcić się w 100% coachingowi. Byłam zmęczona pracą na dwa etaty. Ale jednocześnie towarzyszyły mi obawy, że  nie zarobię na własne utrzymanie pracując tylko dla siebie. Emocjonalnie  jednak dojrzałam do tej decyzji kiedy zaczęła się pandemia. Oczywiście efekt motyla znów zadziałał. Przed samą pandemią zakończyłam toksyczny związek z mężczyzną, który podcinał mi skrzydła. Mówił mi, że na pewno sobie nie poradzę, że on chce dla mnie jak najlepiej i że przecież dobrze nam jest tak jak jest.

Ten mężczyzna bał się mojej kobiecej siły, mojej niezależności. Najpierw więc postanowiłam zakończyć związek, który mi nie służył, a potem zostać pełno wymiarowym coachem. 

W labiryncie

Zdaję sobie sprawę, że wiele kobiet ma o wiele trudniej, bo mają dzieci i są zależne finansowo od mężczyzn.

Po pierwsze, na pewno trzeba mieć z kim porozmawiać. Jeśli kobieta nie ma w swoim otoczeniu nikogo, komu mogłaby zaufać, przed kim nie czułaby się oceniana, to dobrze jest poszukać odpowiednich organizacji i grup wsparcia, chociażby online, gdzie inne kobiety wspierają siebie nawzajem.

Po drugie, edukacja, inwestycja we własny rozwój jest podstawą do wszelkich zmian. Inwestycja niekoniecznie związana jest z pieniędzmi, ale również czasem.

Na  kanale Youtube jest mnóstwo darmowych materiałów, chociażby Kamila Rowińska, która bardzo wspiera kobiety w osiąganiu niezależności.

Bez wątpienia, warto inwestować również w książki rozwojowe. Ja również jestem w trakcie projektu by przez dostępne darmowe źródła typu Youtube i Facebook dostarczać wartościową wiedzę dla każdego kto stawia na rozwój i poprawę jakości swojego życia. Dlatego warto przeznaczyć czas na tego typu działania.

Naga na scenie

Początek roku 2020.  Pewnej nocy miałam sen. Stałam na scenie nago i opowiadałam jakąś historię. Po pewnym czasie, byłam już tak zaangażowana w tę historię, że zupełnie nie przeszkadzało mi że nie mam na sobie ubrania. Nagość w śnie odebrałam jako symbol mojego otwarcia, że pokażę się światu, kim ja tak naprawdę jestem. Pokażę swoją duszę, swoje serce, bez ukrywania się.  Obudziłam się rano i pomyślałam, że ten sen to znak dla mnie. Wiedziałam, że ten rok będzie rokiem transformacji. Wtedy zaczęło się wszystko dziać. Dostałam propozycję napisania książki. Zgodziłam się. Potem zostałam zaproszona na trzydniowe szkolenie z przemówień publicznych. Spodobało mi się i zdecydowałam zapisać się na roczne warsztaty z przemówień publicznych. 

Powiedziałam “tak” i momentalnie zaczęli pojawiać się odpowiedni ludzi i odpowiednie sytuacje. Zaczęłam dostawać oferty z propozycjami przemówień. 

Transformacja musi być bolesna. 

Musisz się rozsypać, rozwalić system od środka, by zbudować coś na nowo. Bardzo często ludzie się tego boją, ale cały ten proces jest piękny. Ja pomagam ludziom stać się takimi motylami. Sesja coachingowa jest  często właśnie tym pierwszym trzepotem skrzydeł który wprowadza pozytywne zmiany.  Kolejne zaczną zachodzić jedna po drugiej.